Wory pod oczami – czyli zmęczenie bez zmian;)

W zasadzie przyzwyczaiłam się już od napuchniętych oczu i worów pod oczami. Odkąd zostałam mamą po prostu dbam o systematyczne nakładanie maseczek ratunkowych dla zmęczonej skóry. Czy działają, nie wiem, chcę wierzyć, że tak;)

Zmęczenie oczywiście największe jest na początku i nie wierzę tym, którzy mówią, że zmęczenia nie odczuwają. Oczywiście wystarczy jeden uśmiech dziecka, nawet nie do końca świadomy, a na chwilę jesteśmy w stanie zapomnieć o wyczerpaniu.

Zmęczenie mam wrażenie nie mija z czasem, my się do niego po prostu przyzwyczajamy. Nie zauważamy, że nagle potrzebujemy mniej snu, a zamiast szalenie interesującego filmu wieczorem wybierasz miękką poduszkę i kołdrę, którą okrywasz się po same uszy. Nigdy wcześniej sen nie przychodził tak łatwo jak teraz.

Do tego naprawdę można się przyzwyczaić i powiem przewrotnie polubić. Podejrzewam, że osoby nie mające dzieci nie uwierzą, a z pewnością nie zdają sobie sprawy o jakim kalibrze zmęczenia mówię. Prawdą jest, że gdy zostaje się mamą i tatą dochodzi do naszego życia kolejny etat, o nienormowanym czasie pracy. Ciężko też wywalczyć urlop czy choćby odbiór nadgodzin;) I pomyśleć, że takiego nieugiętego szefa sama sobie urodziłaś;)

Nie zmienia to faktu, że kocham to zmęczenie i nie jest to żadna kokieteria, czy słodzenie. Jestem pewna, że każda mama przyzna mi rację. Bez względu na to, jak ciężką wykonuje się pracę, ile czasu się w niej spędza, po powrocie do domu jedyne o czym marzę to by zobaczyć pełne werwy dziecko, które tylko czeka by z twojego zmęczonego ciała urządzić sobie plac zabaw.

Czasami staram sobie przypomnieć jak to było kilka lat temu, jak wyglądały moje poranki i wieczory i dochodzę do wniosku, że w zasadzie większość czasu marnowałam na jakieś nic nie wnoszące do mojego życia głupoty;) Owszem, miałam stanowczo więcej czasu na czytanie gazet i książek (tego jedynie brakuje mi w tej chwili), ale poza tym nie robiłam nic konstruktywnego;) Bo to co robię teraz, to co innego. Teraz czuję sens. Wszystko co robię jest ważne i z pewnością zaowocuje w przyszłości. To co robię teraz jest szczególne, w końcu jestem mamą. Czy jest coś ważniejszego w życiu?

Ps. U nas sporo się dzieję. Serio! 😉 I nie chodzi tu tylko o pracę;) Ale wszystko w swoim czasie…

Pamiętajcie o hrabiankowym profilu na instagramie (link na dole strony głównej). Bądźcie z nami na bieżąco:)

M i B.

Reklamy

1 Comment

  1. Po urodzeniu dziecka niestety trzeba jakiś czas POŚWIĘCIĆ dla tego małego człowieczka, ale z czasem będzie coraz lepiej. Mój pierwszy syn ma aktualnie 5 lat i wszystko już sam wokół robi. Oczywiście prócz gotowania, prania itd, ale stał się świetną pomocą też dla mnie. Dzieci oddają wszystko to co się im poświęca! Powodzenia i pozdrawiam serdecznie. 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s