Wychować i nie zwariować

Powiem przewrotnie, że moje pedagogiczne wykształcenie nie dość, że kompletnie nie sprawdza się w wychowywaniu dziecka, to wielokrotnie wprowadza chaos w szeregach armii, która ruszyła z misją wyprowadzenia dziecka na ludzi. Dlaczego? A to dlatego, że teorii wychowawczych jest wiele. Pochodzą z różnych ram czasowych, wiele popartych jest badaniami, wiele nie. Ucząc się ich wszystkich i poznając ich główne założenia można wyrobić sobie swoje zdanie, zaczerpnąć pewne rozwiązania i wcielić w życie. W teorii, bo jak się okazuje praktyka jest znacznie trudniejsza, zwłaszcza, gdy sprawa dotyczy własnego dziecka.

Wiecie jak to jest, człowiek najłatwiej zapamiętuje te najgorsze rzeczy. Stąd na czołówkach gazet wykorzystuje się tragedie, najlepiej takie ze zbrodnią i krwią w tle. Bo właśnie to przyciąga naszą uwagę najbardziej. Tak też jest w przyswajaniu wiedzy. Najszybciej przyswajamy coś, co wzbudza w nas jakieś emocje, szczególnie te negatywne. Zatem, gdy podczas wykładów lub nauki rzucały mi się w oczy zachowania i reakcje destrukcyjne, zapamiętywałam je najłatwiej. Wracając do wychowywania dzieci to, co przede wszystkim utkwiło mi w pamięci, to jak w stosunku do dzieci się nie zachowywać. Pewnie zdajecie sobie sprawę, co muszę czuć, gdy nagle z moich ust wydobywają się słowa, które nijak mają się do obranej taktyki wychowawczej… Jednak prawda jest taka, że każdy z nas rodziców, uczy się przez całe życie. Dzięki Bogu, po popełnionym błędzie mamy możliwość rehabilitacji i poprawy. Bo jakby nie patrzeć nauka macierzyństwa trwa przez całe życie. Teraz zmagamy się z wychowywaniem trzylatki, a podejrzewam, że z każdym rokiem może być coraz ciekawiej. Przysłowie „małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot” nie wzięło się z kosmosu.

Wydaje mi się jednak, że te początkowe lata nauki bycia rodzicem, w naszej świadomości są szczególnie ważne, a przez to trudne. Bo to podobno pierwsze lata życia naszych dzieci kształtują je na przyszłość. Każdy z nas – rodziców stara się naprowadzić swoje dziecko na tory, które nam odpowiadają. Uczymy je, jakie zachowanie jest akceptowane, a jakie negowane przez społeczeństwo. Uczymy dobrych manier, chcemy, żeby było grzeczne i miłe, by mówiło „proszę” i „dziękuję”, by potrafiło zachować się przy stole i na zakupach. I wtedy następuje zderzenie oczekiwań z rzeczywistością. Zastanawiamy się, czy to my popełniliśmy jakiś błąd wychowawczy, czy to jednak górę wziął charakter naszego dziecka. Podejrzewam, że większość z nas zrzuca winę jednak na wychowanie, przynajmniej w moim wypadku tak jest. Choć coraz częściej zaczynam podejrzewać, że dobitnie zaczyna ujawniać się indywidualizm Bianki, który nijak ma się, do wszelkich teorii i metod wychowawczych razem wziętych.

IMG-9044 (1)

Gdy Bianka była jeszcze całkiem mała kupiłam książkę „Hygge duński przepis na szczęście”, która opisuje duńskie metody wychowawcze. Z każdą kolejną przeczytaną stroną utwierdzałam się w przekonaniu, że tak właśnie chciałabym wychowywać swoje dziecko. W tamtej chwili wydawało mi się to banalnie proste. Patrzyłam na spokojnie śpiące i grzeczne dziecię nie mając pojęcia, że z prędkością światła ten aniołek zacznie chodzić, mówić, ba! mieć swoje zdanie i swoje ścieżki, które wielokrotnie są całkowicie odmienne od moich! I wtedy właśnie zaczynają się schody. Przyznam się Wam, że wracam do tej książki dość często, szczególnie w trudnych chwilach. I nie mówię tu o złym, w moim odczuciu, zachowaniu Bianki, ale w chwilach, gdy to ja, zachowałam się źle w stosunku do niej, gdy zareagowałam zbyt impulsywnie lub (co zdarza się najczęściej) zabrakło mi argumentów. Bo uwierzcie! Będąc rodzicem trzylatka warto mieć całe mnóstwo argumentów, najlepiej na każdy temat i z każdej dziedziny życia.

Duńska teoria wychowywania dzieci wydaje mi się po prostu najciekawsza, najlogiczniejsza. Oczywiście nie zgadzam się ze wszystkim, może inaczej, zgadzam się, ale nie praktykuję i robię po swojemu. Na przykład sposób i częstotliwość chwalenia dziecka. Według Duńczyków nie powinno się zbytnio chwalić. My chwalimy. Wychodzę z założenia, że lepiej pochwalić raz za dużo, niż raz za mało. Duńczycy jednak tłumaczą, że dziecko za bardzo chwalone spoczywa na laurach i przestaje dążyć do samodoskonalenia. Nie sposób się z tym nie zgodzić. To, co podoba mi się szczególnie w hygge, to ogromny nacisk na zabawę dzieci. W tym przypadku, nam Polakom, coraz do nich dalej, a coraz bliżej do amerykańskich metod wychowawczych. W chwili gdy my prześcigamy się w zajęciach dodatkowych, na które uczęszczają nasze dzieci, Duńczycy odwlekają moment wrzucenia dziecka w pewne ramy do maksimum. Do dzisiaj, dzieci do dziesiątego roku życia mieszkające w Dani kończą lekcje o 14, by po nich mieć czas na zabawę. Poza tym, sporo zajęć opiera się tam właśnie na zabawie, która według nich jest najlepszą metodą na naukę.

Co ciekawe, w chwili, gdy według badań i statystyk, w Stanach Zjednoczonych z każdym rokiem rośnie liczba sprzedawanych antydepresantów, a ponad pięć milionów dzieci przyjmuje leki na ADHD, Duńczyków od 1973 roku uznaje się za najszczęśliwszych ludzi na świecie.

O książce i o duńskich metodach wychowawczych można by pisać długo:) Lepiej jednak, jeśli ten styl poznacie sami i sami ocenicie, co o tym myślicie:) Także zachęcam do przeczytania wyżej wymienionej książki, obiecując, że to nie artykuł sponsorowany;) Jestem także ciekawa Waszych opinii.  Jakimi jesteście rodzicami, może macie jakieś ciekawe sposoby i triki, którymi warto się podzielić ratując życie co poniektórym z nas?;) Piszcie!

Po tych trzech latach macierzyństwa, jedyne czego mogę sobie życzyć to więcej cierpliwości, choć i tak dzięki Biance dowiedziałam się, że mam jej niezmierzone pokłady! Mimo wszystko tego nigdy dość! Zatem, tego mi życzcie!

M.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s