Kosmetyczka mamy, czyli moi kosmetyczni faworyci

 

Witajcie:)

Od jakiegos czasu zauważyłam, że w mediach społecznościowych jest fajny trend, do którego postanowiłam się przyłączyć. Pokazywanie kosmetyków, których używamy na co dzień, może kogoś zainspirować, podsunąć pomysł lub pomóc dokonać kosmetycznego wyboru.

Jeśli chodzi o mnie, to oczywiście nie jestem żadnym ekspertem w branży beauty, jednak mam swoje typy kosmetyków, do których docierałam latami poprzedzonymi wielokrotnie nietrafionymi produktami. Być może za sprawą błędnych wyborów doprowadziłam swoją cerę do nieciekawego stanu, z którym skutecznie walczę od kilku lat;) Dzięki temu świadomiej wybieram, to co nakładam na twarz.

No to jak, otwierać swoją kosmetyczkę? Jesteś ciekawa, co się w niej kryje?

Zapraszam! 🙂

  1. Oczyszczanie

Od około trzech lat niezmiennie stosuję żel do mycia twarzy Rhondy Allison. Dla mnie to bezapelycjny numer jeden. Żel ten zawiera olej z pestek dyni, kwas mlekowy i D-betakaroten. Rhonda Allison to amerykańska marka, z którą niestety nie spotkałam się w żadnej polskiej drogerii. Kupuję go natomiast w zaprzyjaźnionym gabinecie kosmetycznym w Mielcu, w którym zresztą po raz pierwszy zetknęłam się z tą marką.

Żel dostępny jest w trzech objetościach. Na zdjeciu jest ten najmniejszy – 30 mililitrowy. Jego cena to około 40 zł.

IMG-1309

2. Tonizacja

Clarena to polska marka, do której zaczynam się przekonywać, a przede wszystkim ją doceniać. Zachęcam do zapoznania się z jej produktami. Wśród licznych propozycji Clareny są kosmetyki z bardzo dobrym składem. Atutem toniku, który używam jest wydajność, 500 ml wystarcza naprawdę na długo.

Cena: około 50 zł

IMG-1304

3. Nawilżenie

Nie tak dawno miałam możliwość przetestowania kilku kremów Clareny. Najbardziej przypadł mi do gustu ten, który widzicie na zdjęciu, ze śluzem ślimaka oraz krem oczyszczająco – rozjaśniający z ogórkiem. Ten pierwszy ma za zadanie regenerować i odnawiać uszkodzony naskórek. Stosuję go zarówno pod makijaż, jak i na noc. Drugi krem, o którym wspomniałam świetnie sprawdzi się w przypadku cery tłustej, z tendencją do świecenia się. Świetnie matuje twarz i pozostawia ją taką przez ładnych kilka godzin.

Cena kremu ze śluzem ślimaka: około 130 zł

IMG-1311

4. Podkład

Używam go bardzo rzadko. Nie skłamię jeśli powiem, że od wielkiego dzwonu. Od kilku lat przestałam używać podkładów dostępnych w drogeriach, bo to właśnie je obarczam winą za pogarszający się stan mojej cery. Praktycznie całkowicie przerzuciłam się na kremy BB i CC. Jeśli natomiast mam wybrać podkład, to z pewnością byłby to podkład mineralny ze złotem Pixie Cosmetics. Naprawdę dobrze kryje, fajnie dostosowuje się do cery, jest trwały. Dobrze rozprowadza się za pomocą gąbeczki do makijażu i nie podrażnia skóry. Muszę przyznać, że jestem na etapie wielkiej miłości do produktów Pixie. Uwielbiam róże tej marki oraz rozświetlacze. Sukcesywnie zamawiam próbki, sprawdzam, testuję i stopniowo kompletuję swoją paletę.

Cena standardowa to 89 zł.IMG-1295

5. Krem BB lub CC

Cieżko jest trafić na naprawdę dobry krem BB, taki który jednocześnie odżywia skórę, kryje niedoskonałości i jest trwały. Po wielu próbach, w końcu trafiłam na ten jedyny, idealny. Mowa o koreańskiej marce Missha, która skradła moje serce. Polecam głównie Missha M Signature Real Complete (ten z prawej). Nie tak dawno skusiłam się także na Missha M Perfect Cover (z lewej), ale według mnie daleko mu do tego pierwszego. Trzeba uważać także na odcień. O ile w moim przypadku numer 23 w  kremie Signature jest idealny, to niestety po zamówieniu tego samego numeru, ale kremu Perfect Cover okazało się, że odcień jest już zupełnie inny. Dodatkowo różnica jest także w konsystencji – gęstszy, a co za tym idzie bardziej trwały jest Signature Real Complete.

Cena Missha M Signature Real Complete (z prawej): 105 zł

Cena Missha M Perfect Cover (z lewej): 85 zł

IMG-1310

6. Błyszczyk

Lubię matowe usta. Mam wrażenie, że z połyskująm od brokatu błyszczykiem na ustach nie wyglądam najlepiej. Dodatkowo denerwuje mnie ich nietrwałość. Inaczej jest jednak z matowymi błyszczykami Eveline. Powiem szczerze, że sięgnęłam po niego przez przypadek. Zachęcona przez kilka blogerek, szłam do sklpeu z zamiarem kupna podobnego produktu, ale marki Golden Rose. Niestety tak się złożyło, że w przydomowych sklepiku z kosmetykami ich nie było. Były natomiast te marki Eveline. Jestem wdzięczna za ten przypadek! Oczywiście po niedługim czasie kupiłam także ten Golden Rose, dla porównania. Jednak w moim przypadku on się nie sprawdza. Mimo, że paleta kolorów jest obszerna, to nie trafiają w mój gust. Dodatkowo w ekspresowym tempie wysuszają skórę ust. Z matowymi błyszczykami Eveline jest inaczej. Kocham wszystkie odcienie, doceniam fakt, że w zestawie wraz z błyszczykiem jest także odpowiednio dobrana konturówka. Warto wspomnieć także o ich trwałości, która bije na głowę konkurencję.

Cena Golden Rose Longstay Liquid Matte:  około 15 – 20 zł

Cena Eveline oh my lips!: około 20 – 25 zł

IMG-1306

 

Pozdrawiam,

M.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s