10 tysięcy kilometrów stąd

Budzi mnie ciepłe powietrze. Choć o tej porze temperatura nie jest tak męcząca, jednak już teraz można przypuszczać, że dzisiaj, podobnie jak wczoraj, na zewnątrz będzie patelnia. Za oknem słychać wzmożony ruch samochodów, każdy chce załatwić swoje sprawy jak najwcześniej, bo już za moment temperatura nawet w cieniu będzie nie do wytrzymania.

Nie maluję się, bo i tak, po kilkunastu minutach cały makijaż spłynąłby jeśli nie przez panującą wilgoć, to z pewnością przez wodę w oceanie, w którym mam zamiar wieczorem się nieco ochłodzić.

Zakładam kostium kąpielowy – stały element garderoby wszystkich w tym mieście. Na niego zarzucam przewiewną sukienkę niekrępującą ruchów. Córce szykuję podobny zestaw. Gotowe wychodzimy do osiedlowego sklepu po świeże warzywa i owoce, od których ciężaru uginają się sklepowe półki. Po drodze kilkakrotnie machamy do znajomych osób wołając „cześć!”, „dzień dobry” jest zarezerwowane raczej dla nieznajomych. Jeśli kogoś spotkałeś choćby raz, możesz mieć pewność, że przy następnej okazji usłyszysz przyjacielskie „cześć”. Podoba mi się to, z bufoniady i stwarzania pozorów, do których byłam przyzwyczajona dotychczas, to przyjemna odmiana. Doceniam otwartość tej narodowości. Choć wiele osób żyje skromnie, a czasami nawet biednie, ich mentalność nie pozwala im się smucić.

– Bieda to stan umysłu, a gorsze dni zawsze mijają – usłyszałam kiedyś od właścicielki osiedlowego sklepu, do którego właśnie zmierzamy, gdy zapytałam się jej, jak to możliwe, że wszyscy tutaj są wiecznie uśmiechnięci mimo często niemałych przeciwności losu. – Czym tu się smucić, przecież świat jest taki piękny – dodała.

Szalenie proste, szalenie prawdziwe.

Rzucił mi się w oczy pewien slogan, który mniej więcej brzmiał tak: „życie to najbliższe pięć minut, reszta to wyobraźnia”. W ostatnim czasie często zastanawiam się, co wydarzy się po tych pięciu minutach. Nie doszukuję się oczywiście konkretnych wydarzeń czy osiągnięć. Staram się nie planować za wiele, a już na pewno na stawiam sobie za cel osiągnięcie konkretnych rzeczy. Prawdą jest, że na wiele rzeczy nie mamy wpływu, a z doświadczenia wiem, że życie jest na tyle zaskakujące, czasami piękne a czasami po prostu gorzkie, że nie ma sensu dodatkowo go sobie urozmaicać i serwować sinusoidy emocji spowodowanej na przykład niepowodzeniem. Być może to, co tutaj właśnie prawię jest obecnie niemodne. W końcu dominującym trendem jest wyznaczanie sobie celu i sukcesywne dążenie do jego realizacji. Przez ¾ mojego życia, tak właśnie było. Podnoszenie sobie coraz wyżej poprzeczki sprawiało, że coraz mnie cieszyłam się z osiągnięć, bo już planowałam kolejne. Nie chcę nawet wspominać jak smakowały w tamtym okresie porażki. Teraz wrzuciłam nieco na luz. Oczywiście klaruje się pewna ścieżka zawodowa, którą chciałabym podążać, a już na pewno życzyłabym sobie by dane mi było cieszyć się nią jak najdłużej, ale to jest już co innego. Być może to po prostu pokora, która zamiast latania w chmurach nauczyła mnie mocno stać na ziemi i z nieskrywaną ciekawością patrzeć w przyszłość rzucając w eter pytanie: No życie, to pokaż, co tam dla mnie masz!

W ostatnim czasie, moje myśli krążą bardziej wokół tego, z jakim miastem, a może i krajem będzie związane moje życie za parę lat, gdzie to zaskakujące życie postanowi nas rzucić.  Często pytam męża, jak mu się wydaje, czy rzeczywiście czuje, że tu gdzie obecnie mieszkamy jest już na wieki wieków, na zawsze? Trochę niewyobrażalne, ale wszystko może się zdarzyć, nawet to, że jako leciwa babcia, będę wysiadywać z innymi sąsiadkami pod blokiem i wrzeszczeć na dzieci odbijające piłkę (oby nie!!!).

Gdzieś w głębi mnie, jest jeszcze taka ciekawość, a może pragnienie, by kiedyś spróbować czegoś nowego. Pokusić się na zmianę klimatu, ale wiecie tak diametralnie, o 10 tysięcy kilometrów stąd ;). Ryzykowne? Bardzo! Ale kto mi zabroni marzyć…;)

Jedna odpowiedź na “10 tysięcy kilometrów stąd

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s